Artykuł opublikowano w miesięczniku "Nasze Akwarium" nr 87/2007 

Ctenochromis horei (Gunther, 1893) – tanganicki pyszczak z charakterem

 

tekst: Marek Drozdowski

fotografie: Magdalena Kwolek-Mirek

 

Od czasu do czasu można usłyszeć z ust niektórych, zapewne początkujących akwarystów błędne merytorycznie stwierdzenie, brzmiące mniej więcej tak – „miałem kiedyś pyszczaki, a teraz mam trofeusy”. Należy, bowiem pamiętać, że ci popularni tanganikańscy roślinożercy to również pyszczaki/gębacze (mouthbrooders). Mało tego, w Jeziorze Tanganika można odnaleźć dużo więcej gatunków ryb, które upodobały sobie ten, jakże interesujący sposób rozrodu. Jednym z nich jest Ctenochromis horei (rodzina: Cichlidae, podrodzina: Haplochromini, rodzaj: Ctenochromis, gatunek: Ctenochromis horei). Rybę tę można także spotkać czasami pod nazwą Haplochromis horei.

 

Gatunek ten znany jest nauce od 1893 roku, kiedy to po raz pierwszy został opisany przez dra Günthera. C. horei (prawidłowa wymowa „kténo/kromis horei”) pierwszą część swojej nazwy zawdzięcza charakterystycznemu, grzebieniowatemu kształtowi zakończeń łusek oraz atrakcyjnemu ubarwieniu, drugą zaś nadano na cześć Coode Hore, który to m.in. pozyskiwał dla celów naukowych ryby z jeziora Tanganika. Warto tu także wspomnieć o zatoce Mbete Bay w Zambii, która znana jest także właśnie jako Hore Bay.

 

Ktenochromisy, podobnie jak wiele innych gatunków pochodzących z jeziora Tanganika, to ryby endemiczne, czyli takie, które nie występują nigdzie indziej na świecie. Gatunek ten jest dość szeroko rozpowszechniony na obszarze całego jeziora włączając rozlewiska rzek zasilających wody Tanganiki.

 

C. horei jest spotykany w jeziorze generalnie w pobliżu kamienistych usypisk i obszarów pokrytych piaskiem nawet do głębokości 40 metrów. Ryba ta przebywa także w strefach stosunkowo płytkich, już od 1 metra, gdzie osadza się dużo różnego materiału tworząc warunki dla rozwoju bentosu, stanowiącego jeden z elementów diety ktenochromisów. Dosyć różnorodny zakres występowania tych ryb wynika z trybu życia, oraz podążania za pokarmem. Starsze samce wiodą raczej samotniczy żywot, podczas gdy młode osobniki i samice można spotkać w małych grupach właśnie na mniejszych głębokościach. Samce łączą się z samicami tylko w okresie tarła. Zajmują wówczas piaszczyste terytoria i wabią z grup samic te, które są gotowe do odbycia tarła, po czym ponownie się rozstają.

 

Jak każda ryba, która w nazwie ma słowo „chromis”, także Ctenochromis horei odznacza się wyjątkowo atrakcyjnym ubarwieniem, przy czym uwaga ta dotyczy głównie dominującego samca. Tułów dominanta zdobi kilka rzędów czerwonych, drobnych, ale dobrze widocznych kropek poziomo rozmieszczonych na delikatnie opalizującym niebieskim tle. Dobrze wykształconą głowę zdobi ciekawy rysunek z linii i kropek, który w chwilach pobudzenia nabiera smoliście czarnego koloru. Spód pyska zabarwiony jest na złoto-żółto. Kolor ten w subtelny sposób zdobi również inne części ryby w tym nasadę płetw piersiowych, czy też niektóre miejsca pomiędzy wspomnianym ciemnym wzorem na głowie. Prawdziwego uroku dodaje samcom C. horei intensywnie czerwona plama na jasnym brzuchu umiejscowiona pomiędzy płetwami piersiowymi, tuż za końcem pokryw skrzelowych. Prawdziwą ozdobą płetw są natomiast czerwonawo-purpurowe kropki, przy czym płetwa grzbietowa posiada także czerwonawe obrzeżenie. Na płetwie odbytowej samca widoczna jest duża pomarańczowo-czerwona atrapa jajowa, która zapewne nieprzypadkowo jest w kolorze ikry składanym przez samiczki tego gatunku.

 

Skromnym zdaniem autora dominujący samiec Ctenochromis horei jest jedną z najładniej wybarwionych tanganikańskich ryb, która może śmiało konkurować o palmę pierwszeństwa w tej dziedzinie nawet z najbardziej kolorowymi przedstawicielami rodzaju Tropheus. Co do zdominowanych samców to należy zauważyć, że generalnie są one podobnie ubarwione jak dominant, jednak prezentowane przez nie kolory są dużo mniej intensywne. Ubarwienie ich bardziej przypomina subtelne, nieco ukryte kolory samiczek tego gatunku. Choć na pierwszy rzut oka samiczki mogą wydawać się szare to po bliższym przyjrzeniu można zauważyć, że ich ciało również zdobią czerwone kropki. Tułów samiczek oraz zdominowanych samców zdobią także delikatne pionowe paski. Choć może nie tak kolorowe jak dominujący samiec, to nie można im odmówić uroku, zwłaszcza, gdy inkubują ikrę i z takim przejęciem rolą prezentują swoje „piegowate” pyszczki pełne cennych jajeczek.

 

Ctenochromis horei jest rybą o wrzecionowatym kształcie ciała. Samce tego gatunku dorastają do ok. 18-20cm. Samiczki pozostają mniejsze. Uwagę zwraca duża, spiczasta, mocno osadzona głowa wyposażona w niezwykle mocne szczęki, którymi ryba ta jest w stanie rozdrobnić niemal każdy rodzaj pokarmu. Wielokrotnie obserwowałem ktenochromisy rozrywające energicznymi ruchami głowy większe kawałki stynki na odpowiadające im fragmenty. C. horei to świetnie przystosowany do polowania drapieżnik. Poza wspomnianymi już szczękami należy pamiętać o jego szybkości, sile, słusznych rozmiarach czy też wrażliwych na ruch oczach. Jest to myśliwy, który nie pogardzi żadnym rodzajem pokarmu. C. horei sprawiają wrażenie wiecznie głodnych. Wszystko, co jest mniejsze od nich, to potencjalne źródło białka. Poluje m.in. na mniejsze rybki, ale potrafi także z upodobaniem przesiewać muliste dno jeziora w poszukiwaniu organizmów składających się na szeroko rozumiany bentos.

 

Przygotowując zbiornik dla ktenochromisów należy przed wszystkim zapewnić im jak największą powierzchnię dna, przy jak najdłuższym akwarium. Wydaje się, że przyzwoitym rozwiązaniem będzie zbiornik o wymiarach, co najmniej 200cm X 50cm X 50cm. Należy bowiem pamiętać o niezwykle wysokim terytorialiźmie i temperamencie, który cechuje ten gatunek. Hodowla w dużo mniejszych zbiornikach po prostu zakończy się niepowodzeniem. W akwarium należy zapewnić rybom skaliste kryjówki oraz wolne fragmenty piaszczystego dna, które będą miejscem tarła i które ryby z upodobaniem będą przeczesywać w poszukiwaniu pokarmu. Co do skał to z powodzeniem można stosować różnego rodzaju wapienie, dolomity czy piaskowce unikając jednak zbyt ostrych kamieni, o które te żywiołowe ryby mogłyby się łatwo pokaleczyć. Ze względu na duży metabolizm należy zapewnić wydajną filtrację. Parametry wody należy przygotować tak, jak dla innych ryb z jeziora Tanganika. Zbiornik nie wymaga silnego oświetlenia. Mając na uwadze fakt, że ktenochromisy lubią kopać w dnie można podjąć próbę ozdobienia zbiornika odpowiednimi roślinami, takimi jak anubiasy czy vallisnerie, odpowiednio mocując je w podłożu.

 

Trudno jednoznacznie stwierdzić, w jakiej proporcji płci najlepiej hodować C. horei. Według niektórych opinii należy trzymać jednego samca i kilka samic. Wydaje się, że można jednak w odpowiednio dużym zbiorniku polecić trzymanie trzech samców i kilku, kilkunastu samic. Wówczas to agresja dominanta rozkładałaby się na pozostałe dwa samce, a i delikatniejsze od nich samiczki łatwiej mogłyby znaleźć chwilę wytchnienia od nieustannego adorowania przez głównego samca. Poza tym większa liczba samic pozwoliłaby na ustalenie wśród nich bezpiecznej hierarchii wewnętrznej. Należy jednak pamiętać, że każdy zbiornik jest wyjątkowy i że w przypadku tych ryb nie ma uniwersalnej metody na sukces, którym byłaby w miarę spokojna koegzystencja stada. Dużo zależy także od wielkości zbiornika, jego wystroju i wnikliwych obserwacji akwarysty, które mogą posłużyć do dokonywania koniecznych zmian, także tych subtelnych, czasem pozornie nieznaczących, a które mogą okazać się decydujące. Przygoda z Tanganiką w ogóle uczy akwarystę pokory i „czytania ryb”. Niektórzy z przedstawicieli tanganickiej ichtiofauny potrafią zmusić do bardzo dogłębnej „lektury” i późniejszych analiz. Ale to jest właśnie Tanganika – tajemnica, którą się nieustannie zgłębia i która jest źródłem wielu niespodzianek nawet dla bardzo doświadczonych miłośników tego wyjątkowego jeziora.

 

Rozważając kwestię hodowli ktenochromisów w akwarium można wspomnieć o pewnych wybiegach, które stosują niektórzy akwaryści, a które mają być pomocne w ujarzmieniu temperamentu zwłaszcza dominującego samca. Część hodowców osobno trzyma samce i samice łącząc je tylko okresowo na czas tarła, co miałoby odpowiadać trybowi zgodnie, z którym ktenochromisy żyją w naturze. Samce będąc same są dużo spokojniejsze. To właśnie obecność samiczek, a co za tym idzie, naturalny pęd do przekazania swoich genów, wywołują rywalizację i konieczność zdominowania oponentów stojących na drodze wyłącznego dostępu do samic. Na marginesie można dodać, że powodem agresji u ktenochromisów może być także rywalizacja o dno, które przecież biorąc pod uwagę obecność bentosu w ich diecie jest dla nich miejscem poszukiwanie pokarmu. Wydaje się jednak, że popęd seksualny ma tu decydujące znaczenie. Innym zabiegiem może być cykliczne odławianie dominującego aktualnie samca, co może nieco pomóc do czasu, gdy spośród pozostałych osobników nie wyłoni się nowy dominant, którego także po pewnym czasie trzeba będzie odłowić. Odseparowane samce oczywiście co jakiś czas wracają do stada, gdzie będą miały szansę na ponowne zdobycie dominującej pozycji. Według autora najlepiej jednak podjąć próbę stworzenia stabilnego zbiornika z odpowiednio dobranymi rybami i powstrzymywanie się od zbyt częstego, zbędnego ingerowania z siatką w zbiorniku.

 

O tym jak ważna jest wielkość zbiornika, właściwa jego aranżacja i odpowiednio duże stado w przypadku tych ryb niech świadczą poniższe przykłady. O ile młode ryby bardzo dobrze radziły sobie u mnie w 240 litach w układzie 2 samce i 2 samiczki, to wraz z ich wzrostem i pierwszymi tarłami obserwowałem niesamowity wzrost agresji dominanta w stosunku do pozostałych osobników. W skrajnym przypadku, gdy zanosiło się na kolejne tarło, gdy tylko pierwsze promienie słońca padły na zbiornik woda dosłownie była wychlapywana z akwarium przez gwałtowne ataki dominanta w stosunku do drugiego samca, tudzież przez jego nieco „szorstkie” zaloty do samiczek. Zbyt mały zbiornik wymusił na rybach również bardzo nienaturalne zachowanie, jakim było poddanie się zdominowanego samca domiantowi i odbycie z nim, a raczej próba odbycia, regularnego tarła. Ryby zataczały godowe kręgi przez kilkanaście minut, dominantowi nie robiło to różnicy, że ta dziwna duża samica nie składa ikry, prężył się przed zdominowanym samcem jak przed samicą. Spotkałem się także z sytuacją, gdy samiczki ktenochromisów w zbyt małym zbiorniku nie mogąc schronić się przed dominantem, który sprawia wrażenie wiecznie gotowego do tarła, zostały przez niego po prostu zamęczone.

 

Hodując ktenochromisy nie będziemy jednak mieli problemu z wyżywieniem tych żarłoków, które jak już wspomniano jedzą dużo i szybko, a w dodatku prawie wszystko. Pokarm pobierają zarówno z powierzchni wody, z toni, jak i z dna. Podstawę ich diety powinny stanowić wszelkiego rodzaju żywy pokarm (także mrożonki). Ktenochromis nie pogardzi również pokarmem suchym pod każdą postacią. Ryby te w akwarium z upodobaniem będą także przeczesywać piasek na dnie w poszukiwaniu pokarmu. Robią to w sobie właściwy sposób - jakby „dziobiąc” dno zanurzają spiczasty pysk po same oczy i zostawiają przy tym ślady w postaci charakterystycznych dołków. Wydaje mi się, że w moim akwarium niejeden młody świderek skończył w żołądku żarłocznego C. horei.

 

 

Ktenochromisy generalnie ignorują ryby innych gatunków, jeśli te są odpowiednio duże. Oczywiście należy pamiętać o podobnych wymaganiach pokarmowych ewentualnego ich towarzystwa. W moim akwarium początkowo obserwowałem najpierw kompletną ignorancję w stosunku do dorosłych Neolamprologus sexfasciatus, które były dużo większe od młodych ktenochromisów. Wraz ze wzrostem C. horei sytuacja ta uległa jednak zmianie. Dominujący samiec zaczął podejmować niegroźne próby przejęcia obszaru zajmowanego przez szczelinowce, zapewne ośmielony swoją wielkością i powodowany wzrastającym poziomem terytorializmu.

 Niezwykle ciekawie zapowiadałoby się połączenie C. horei z sumikami „kukułkami” Synodontis multipunctatus, które to w warunkach naturalnych często wybierają właśnie ktenochromisy na „gospodarzy” dla swojej ikry. Próba odtworzenia tego unikalnego rytuału w zbiorniku może być wyzwaniem i ciekawym doświadczeniem dla każdego akwarysty. Na marginesie należy zauważyć, że w sztucznych warunkach S. multipunctatus jako „rybę gospodarza” chętniej i szybciej wybierają pochodzące z J. Wiktoria ryby z rodzaju Haplochromis lub przedstawicieli spokojnych malawijskich Mbuna, co czyni jednak z próby wykorzystania ktenochromisów do rozmnożenia sumików, a tym samym odtworzenia w akwarium naturalnych zachowań obydwu tych gatunków, przedsięwzięcie tym bardziej interesujące.

 

Jak już wcześniej wspomniano C. horei to pyszczaki, czyli ryby inkubujące ikrę w pysku. U tego gatunku, jak i u większości gębaczy, jajeczka nosi jedynie samica. Ryby te stosunkowo szybko dojrzewają płciowo. Już 5 cm rybki w wieku kilku miesięcy podchodzą do tarła. Poza tym samiczki bardzo szybko opanowują zdolność donoszenia i już nawet, jak było w moim przypadku, drugie tarło młodziutkiej samiczki może zakończyć się wypuszczeniem narybku. Dobrze odżywione ryby pozostając w dobrej kondycji będą często podchodzić do tarła. Jak już wcześniej wspomniano, gdy zbliża się ten moment dominujący samiec staje się niezwykle pobudzony. Próbuje zwabić jedną z gotowych samic na obrany przez siebie kawałek piaszczystego dna, gdzie ryby odbywają charakterystyczne dla pyszczaków tarło, czyli zataczają kręgi godowe pobudzając przy tym pyszczkami okolice płetw odbytowych, powodując odpowiednio złożenie ikry, która jest natychmiast pobierana przez samicę do pyszczka, lub wydalenie nasienia. Po odbytym tarle, samiczka inkubuje ikrę ok. 21 dni pobierając jedynie śladowe ilości pokarmu i raczej chowając się przed pozostałymi rybami w spokojnych kryjówkach. Jeżeli zależy nam na narybku samiczkę pod koniec okresu inkubacji należy odłowić do osobnego odpowiednio przygotowanego zbiornika, gdzie w spokoju wypuści młode. Maluszki nie są wybredne. Z chęcią przyjmują sproszkowany suchy pokarm, jak i odpowiednio drobne mrożonki np. czerwony plankton czy żywą artemię (solowca). Wraz z szybkim wzrostem dobrze odżywianych rybek należy zadbać o podawanie odpowiedniej ilości pokarmu zwiększając przy tym wielkość podawanych kąsków. Zresztą małe ktenochromisy nie raz zaskoczą nas siłą swoich szczęk i pojemnością pyszczków łakomie rzucając się na teoretycznie dla nich zbyt duży kawałek pokarmu.

 

Mam nadzieje, że nie zniechęciłem nikogo, a raczej wręcz przeciwnie, że zachęciłem do hodowli tych może nieco pobudliwych, ale pięknych i interesujących wszystkożernych tanganickich pyszczaków. Ctenochromis horei to z pewnością ryba nie dla każdego akwarysty i nie do każdego zbiornika. Choć paradoksalnie jest to silna ryba, łatwo się rozmnażająca i nie sprawiająca kłopotów w karmieniu, to wyjątkowy terytorializm, który czasem nazywamy agresją, sprawia, że ryba ta wymaga od akwarysty pewnej wiedzy i odpowiednio dużego zbiornika.

 

W ogóle pamiętajmy, że kluczem do zrozumienia zachowania ryb w warunkach sztucznych, a tym samym do zapewnienia im optymalnych warunków do życia w akwarium jest zapoznanie się z wszelkimi informacjami na temat biologii danej ryby w naturze. W przypadku braku kompletnych opracowań, co wcale nie jest rzadkie, niezbędne są drobiazgowe obserwacje, zbieranie chociażby szczątkowych danych, przemyślenia a w efekcie wymiana poglądów z innymi pasjonatami chociażby na fachowych forach internetowych (polecam www.forum.tropheus.com.pl ). Nieprzygotowany odpowiednio akwarysta mógłby po kilku dniach uznać C. horei za ryby bezpodstawnie agresywne nie nadające się do hodowli w warunkach sztucznych, gdy tymczasem silny terytorializm, o czym już wspominano, jest jednym z atrybutów, którym natura obdarzyła te ryby i pewnością stało się tak nie bez przyczyny.

 

Podsumowując zapewnijmy ktenochromisom odpowiednio duży zbiornik, właściwie go zaaranżujmy zarówno pod względem wystroju, jak i właściwe dobranego stada oraz pozostałej obsady, bądźmy świadomi ich terytorializmu, a z pewnością otrzymamy niezwykle interesujące akwarium z wyjątkowymi rybami, które choć być może ze względu na swój temperament można uznać za wymagające, ale które odwdzięczą się ciekawymi zachowaniami i pięknymi kolorami rodem z samej z Tanganiki.

 

 

Konings Ad, Back to nature - Przewodnik po świecie pielęgnic z Tanganiki
Aqualex-Tanganika Cihlids - wydawnictwo w formie CD
http://tanganyika-cichlids.com
http://www.destin-tanganyika.com
www.forum.tropheus.com.pl



O NASAKTUALNOŚCIARTYKUŁYGALERIAFORUMKONTAKT
Copyright 2007 Anielski.net, Inc. All rights reserved. Stronę odwiedziło 49886 użytkowników.